sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 1



Kiedy się obudziłam, czułam się wypoczęta. Wiedziałam, że tego dnia będę musiała poszukać znowu jakiegoś noclegu, a najlepiej pracy. Całe szczęście, że umiałam w miarę angielski. Wiedziałam od kilku lat, że nadejdzie dzień w którym będę musiała wyjechać, a chyba każdy wie, że po angielsku dogada się w każdym kraju. Więc przyłożyłam się najbardziej do tego języka, oczywiście nie stać mnie było na prywatne kursy. Musiałam sama sobie radzić, uczyłam się z książek które miałam, no i oczywiście w szkole. Jak się chce, to się wszystko osiągnie… Może i nie umiem tego języka perfekcyjnie, ale dogadam się. Na zegarku była już godzina 8.56, musiałam szybko wstać i się ogarnąć, bo o 10 miałam oddać klucze od pokoju. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam. Otworzyłam swoją walizkę, a raczej małą torbę z ciuchami, która stała obok łożka w hotelowym pokoju. Nie miałam zbyt dużego wyboru. Ubrałam więc moje krótkie szorty bo za oknem było słonecznie, do tego założyłam bluzkę bokserkę i moje zwykłe czarne trampki. Poszłam do łazienki, włosy spięłam w niechlujny kok, makijażu nie robiłam, nigdy nie przykuwałam uwagi do swojego wyglądu, to się dla mnie nie liczyło. Byle bym miała czyste ciuchy, i ogólnie byle bym była wykąpana.  Kiedy byłam już gotowa wyszłam z pokoju, zeszłam na dół do holu i oddałam klucze. Kiedy wyszłam z hotelu, zastanawiałam się gdzie iść. Stwierdziłam, że pójdę przed siebie, chodziłam trochę po sklepach, nie miałam pieniędzy więc nic nie kupowałam. Ludzie chodzili uśmiechnięci, zadowoleni z życia, wyglądali na bardzo przyjemnych. Zawsze uważałam, że Irlandczycy są bardzo mili i uprzejmi. Szłam tak przed siebie i trafiłam w dziwną dzielnicę, było tam brudno, chodziło dużo nieprzyjemnych mężczyzn. Zaczęłam się bać, nawet nie wiedziałam gdzie jestem, nagle wpadłam na kogoś.
- No lalunio, uważaj jak chodzisz – usłyszałam, mocny męski głos.
- Prze.. przepraszam. – odpowiedziałam przestraszona, chciałam już odjeść, ale nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń.
-Co ty tak tutaj sama robisz? Szukasz kogoś? Może chcesz się z kimś zabawić? – zapytał bezczelnie nieznany mi mężczyzna. Bałam się coraz bardziej, miałam ochotę uciekać, lecz nagle pociągnął mnie on za rękę i prowadził gdzieś. Zatrzymaliśmy się w jakimś zaułku, nie było tam dalszej drogi. Nagle starszy facet ode mnie, zaczął rozpinać rozporek. Znowu próbowałam uciec, lecz on przyciągnął mnie do siebie, próbowałam się wyrwać lecz to nic nie dało. Czułam jak dotyka mnie po udzie i jedzie ręką w górę.Z mojego policzka popłynęły łzy, znowu to samo. Spróbowałam się powtórnie wyrwać w tym razem, na szczęście, mi się udało. Pobiegłam przed siebie, jak najszybciej mogłam,  wybiegłam na jakąś ulicę, było na niej znowu pełno ludzi. Po chwili skapnęłam się, że jestem tam gdzie byłam już przedtem. Ludzi się na mnie dziwnie patrzeli, ale co się dziwić? Byłam cała roztrzęsiona, po moich policzkach ciekły łzy, i założę się, że byłam cała blada.
- Wszystko w porządku? – usłyszałam, miły kobiecy głos. Spojrzałam przed siebie, przede mną stała, jakaś starsza pani. Miała pomarszczoną twarz, po mimo to miała bardzo miły wyraz twarzy.
- Tak wszystko porządku. – odpowiedziałam, ocierając szybko łzy z policzka oraz wymusiłam uśmiech, był to wymuszony uśmiech ale bardzo szczery. Miło było, że w ogóle ktoś się mną zainteresował. – Dziękuje że pani pyta, przepraszam ale się spieszę. – odparłam i odeszłam.  Niedaleko zauważyłam jakiś park, udałam się więc w jego stronę, był piękny. Było w nim bardzo zielono, ptaki ćwierkały, na środku była wielka fontanna, wokół której bawiły się dzieci. Usiadłam no pobliskiej ławce i wsłuchiwałam się w piękny śpiew ptaków, ogarniał mnie w tedy taki spokój. Lecz po chwili w mojej głowie, pojawił się obraz, twarzy mężczyzny, który przed chwilą, chciał mnie chyba zgwałcić. To było okropne, znowu musiałam przeżywać to samo. Czemu mam aż takiego pecha w życiu? Teraz nawet nie wiedziałam, gdzie mam pójść, czułam, że mogłam zaplanować mój wyjazd. Ale jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj robie wszystko pochopnie, nie zważając na konsekwencje. Muszę dać sobie jakoś rade, nie lubię się poddawać. Przeżyłam już tyle i dałam rade, teraz też dam. Może i się poddałam, wyjeżdżając z Polski, lecz zrobiłam to dla swojego dobra. Nie mogłam tam dłużej zostać.  
- Pobawisz się ze mną? – po chwili z zamyślenia wyrwała mnie, jakaś mała dziewczynka. Miała piękne blond włosy i niebieskie oczy, a w ręku trzymała kolorową piłeczkę.
-Jasne, a w co chcesz się bawić? – spytałam, pomyślałam, że nic mi nie zaszkodzi pobawienie się chwilę z nią.
- Łap! – krzyknęła, rzucając piłkę w moją stronę. Z zaskoczenia, ledwo ją złapałam. Dziewczynka chwyciła mnie za rękę i poprowadziła na środek trawnika. Kiedy tak się z nią bawiłam , poczułam się dziwnie, nie doznałam tego uczucia nigdy wcześniej. W dzieciństwie nie bawiłam się zbyt często, nigdy nie miałam prawdziwego dzieciństwa. Wszystko przez moich rodziców, teraz chociaż przez chwilę w wieku 18 lat mogłam poczuć to czego nie doznałam nigdy wcześniej.
- Miranda! Chodź tutaj, nie zawracaj tej pani głowy. Kurde szukałam cię wszędzie. – usłyszałam zza pleców, miękki głos dziewczęcy.  Kiedy się odwróciłam, zauważyłam dziewczynę którą widziałam już dzień wcześniej. Była to ta sama dziewczyna, która dała mi kanapkę wczoraj. Jej piękne rude włosy opadały idealnie na ramiona, miała na sobie śliczną sukienkę koloru zielonego, która pasowała do jej oczu. Nie żebym gustowała w dziewczynach, ale była ona śliczna. Ciuchy założę się, że miała markowe, o takich ciuchach zawsze tylko mogłam sobie pomarzyć. Każda dziewczyna, chciałaby wyglądać jak ona. 
- O kurde, cześć! Ja cię znam, widziałyśmy się wczoraj, prawda? – zapytała entuzjastycznie. Właśnie to mi się w niej podobało, jak się na nią tylko spojrzało widać było w niej, że jest zadowolona  z życia. Promieniała na kilometry pozytywnością. Różniła się tak bardzo ode mnie, można było powiedzieć, że była moją przeciwnością. Różniłyśmy się jak woda i ogień.
- Hej, tak to prawda. To jest twoja siostra? – spytałam, pokazując wzrokiem na dziewczynkę, która jak się dowiedziałam miała na imię Miranda.
- Tak, szukałam tego małego diabełka wszędzie. Dziękuję, że się nią zaopiekowałaś – powiedziała, posyłając mi wdzięczne spojrzenie.
-Ależ cała przyjemność po mojej stronie. – odparłam, uśmiechając się przyjaźnie.
- Masz czas? Może.. przejdziesz się z nami? Mała cię widocznie polubiła, a i tak nie mamy co robić. – spytała mnie z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Tak! Chodź z nami, proszę – krzyknęła Miranda, przytulając się do moich nóg, bo tylko dotąd mi sięgała. 
- Jak teraz mogłabym odmówić? – powiedziałam, patrząc w dół na dziewczynkę, obie z siostrą dziewczynki wybuchłyśmy śmiechem. -Chętnie się z wami przejdę. – odparłam, biorąc moją torbę z ziemi i ruszyłyśmy w głąb parku. Miranda chwyciła mnie za rękę, a obok nas szła rudowłosa dziewczyna. Nagle zdałam sobie sprawę, że nie znam jej imienia.
-Tak ogólnie to jestem Amelia – powiedziałam nagle, czekając na reakcje dziewczyny.
- O jak mi głupio, zapomniałam się przedstawić, ja jestem Ashley . Amelia? Boże, jakie trudne imię do zapamiętania. – odparła chichocząc.
- Tak, to Polskie imie i dlatego.
- No to będę na Ciebie mówi Ami (czyt. Ejmi) może być? – spytała, z sympatycznym wyrazem twarzy.
- Oczywiście, ładny skrót. Podoba mi się – odparłam, odwzajemniając uśmiech.
- Tak w ogóle co cię tu sprowadza?  Z tego co pamiętam nie przyjechałaś tu do nikogo, tak powiedziałaś. – spytała.
- Wiesz wolałabym pominąć ten temat. Przepraszam – odparłam, czułam się trochę winna, w sensie, że ona była taka miła, a ja jej nie chciałam odpowiedzieć na to pytanie. No ale nie lubiłam o tym rozmawiać, a po za tym praktycznie jej nie znam.
-Nic się nie stało, rozumiem Cię. – odpowiedziała, z wyrazem zrozumienia. Chodziliśmy tak po parku dobrą godzinę. Było bardzo miło, znalazłyśmy swój wspólny język, ona była zwariowana. Po mimo to, że tak bardzo się różniłyśmy, mieliśmy o czym rozmawiać. Bawiliśmy się z Mirandą, w parku była budka z lodami, więc poszłyśmy na lody. Mała się bardzo cieszyła, chyba mnie naprawdę polubiła, było to bardzo dziwne bo nigdy nie miałam styczności z małymi dziećmi.
- Wiesz co? Chodź usiądziemy- wypaliła nagle, wskazując na ławkę niedaleko. – Ty mała idż się pobaw, ja musze pogadać chwilę z Ami ok? – powiedziała do Mirandy, która posłuchała się jej i poszła pohuśtać się na huśtawce . A my poszłyśmy usiąść na ławkę. – A więc powiedz co cię gryzie? Widzę, że coś jest nie tak. Nie chcesz mówić, dlaczego tu jesteś to nie mów. Ale jak nie masz gdzie iść, u kogo zamieszkać to ja ci pomogę. Jesteś bardzo fajna, a mi by to sprawiło przyjemność, że komuś pomogłam- powiedziała, chwytając mnie przyjaźnie za rękę.
-Naprawdę nie musisz, poradzę sobie. Znajde jakoś pracę i mieszkanie. – odparłam.
-Nie ma takiej opcji. Będę się o Ciebie martwić, chcesz tego? Po za tym mała cie polubiła, cieszyła by się jakbyś z nami zamieszkała! Moja mama też by cię polubiła, opowiadałam jej wczoraj o tobie. Wiesz jak się o Ciebie martwiłam? Ale popatrz, spotkałyśmy się znów. Widocznie Bóg tak chciał, on chce twojego dobra. Uwierz.  – powiedziała, w jej głosie było słychać zdenerwowanie, ale nie takie złości tylko z przejmowania się.
- Ale nie chce robić problemu. – powiedziałam, ze smutkiem w głosie.
- Jakiego problemu? Pomogę ci znaleźć pracę, zarobisz i jak będziesz chciała wyprowadzisz się ode mnie. Jedziesz dzisiaj ze mną do Mullingar, nie ma opcji, że nie. – odpowiedziała stanowczo lecz wciąż miała przyjazny wyraz twarzy.
- Jak ja ci się odwdzięczę? – spytałam, a po mojej twarzy spłynęła łza szczęścia. Chociaż jeden problem miałam z głowy.  
___________________
Jest 1 rozdział :) Mam nadzieje, że się podoba. Trochę długo pisałam, ale dużo problemów ostatnio na głowie. Jeżeli chcesz być informowany o rozdziałach pisz na twiitter : @love1d_6969 .

niedziela, 10 marca 2013

Prolog


 Nadszedł ten dzień. Dzień który może odmienić moje życie. Szłam właśnie na lotnisko. Było mi wszystko jedno gdzie polecę. Chce po prostu uciec stąd, uciec z Polski. Może jestem tchórzem? Często zadaje sobie  to pytanie. Ale nie mam już siły by walczyć z tym wszystkim.. Zbyt długo czekałam, zbyt długo cierpiałam,  dlaczego? Wszystko przez moich rodziców. NIENAWIDZĘ ICH! Chcę zapomnieć, tak bardzo chcę  zapomnieć swoją przeszłość. Wczoraj skończyłam 18 lat, czekałam całe wieki na ten dzień. Sięgnęłam w końcu ku dorosłości. Zresztą zawsze musiałam zachowywać się jak dorosła. Nie miałam w życiu dzieciństwa. Przez kilka lat, kradłam rodzicom pieniądze, kiedy przychodzili pijani. Zbierałam na ucieczkę, nie wiem dokąd, polecę tam gdzie mnie los poniesie, mam tylko 500 zł. Wezmę ten lot, na który mnie będzie stać. Mogłabym zostać prostytutką, często rozważałam taką myśl, ale nie mogłam. Nienawidzę facetów, nie chce aby mnie ktokolwiek dotykał. Dlaczego? Pozostawię to dla siebie.  Doszłam na lotnisko, szczerze mówiąc nie wiedziałam gdzie mam się udać. Nigdy w życiu nie byłam na lotnisku, widziałam tylko kilka razy je w filmach .  Po wejściu zobaczyłam wielką tablicę na której były loty, no ale co z tego? Musiałam się dowiedzieć jaki najtańszy jest lot. Podeszłam do kasy, za którą stała miło wyglądająca starsza Pani.
- Dzień dobry, chciałam zapytać jaki jest najtańszy lot na dzisiaj? – spytałam lekko zdenerwowana.
-Gdzie chce pani lecieć? – odparła, z miłym uśmiechem.
-Zabrzmi to dziwnie, ale obojętnie. Po prostu gdzieś, gdzie jest najtaniej!
-Aktualnie najtańszy jest lot do Irlandii do Dublina, 350 zł – powiedziała zmieszana.
  - Niech będzie – odparłam, podając jej swój paszport i pieniądze.
Kiedy miałam już bilet w swoim ręku, udałam się do samolotu ciągnąc swoją malutką torbę. Można było powiedzieć, że wyglądała ona jak torba podręczna. Ludzie się dziwnie na mnie patrzyli. Nigdy nie miałam zbyt dużo ciuchów, rodzice woleli kupić sobie alkohol, niż cokolwiek mi kupować.  Nie obchodziła mnie opinia ludzi. W tym momencie liczyło się dla mnie tylko to aby było wszystko dobrze. Wsiadłam do samolotu, znalazłam swoje miejsce i czekałam aż odlecimy. Myślałam trochę nad tym co zrobię, kiedy już dolecę.  Lecz wolałam aby los zadecydował. Nigdy nic nie planowałam, nie chciałam się potem zawieźć, że mi nie wyjdzie. Zawsze robiłam coś pochopnie. Nawet nie miałam pojęcia kiedy zasnęłam, poczułam tylko, że ktoś mnie szturcha po ręce. Była to stewardessa, byłam na miejscu.  Wysiadłam z samolotu, następnie wyszłam z lotniska. Zastanowiłam się co by tu teraz zrobić, więc usiadłam na ławce niedaleko lotniska. Jakaś dziewczyna cały czas mi się przypatrywała, była ona wysoką rudą dziewczyną o zielonych oczach.
- O Boże, jak ja nie lubię lotów są strasznie męczące, czuję się niechlujnie, jak zaraz nie wezmę prysznicu to umrę – nagle usłyszałam dziewczęcy głos obok siebie. Ta sama dziewczyna która mi się przypatrywała siedziała teraz obok mnie i gadała od rzeczy. Stwierdziłam, że to oleje. Tylko spojrzałam na nią i sztucznie się uśmiechnęłam
-Wszystko w porządku? - spytała
- Tak, wszystko dobrze. – odpowiedziałam.
- Słyszę, że masz inny akcent, skąd pochodzisz i do kogo przyjechałaś? – spytała, siadając obok.
- Jestem z Polski, szczerze mówiąc to do nikogo. Wiem, że to pewnie dziwnie brzmi. – odprałam, nagle zaczęło mi burczeć głośno w brzuchu, modliłam się aby tego nie słyszała.
- Jesteś głodna? Trzymaj – powiedziała, podając mi kanapkę. A jednak słyszała. Wzięłam kanapkę i od razu ją zaczełam jeść. Naprawdę byłam głodna.
- A wracając do tematu. Jeżeli nie masz gdzie się podziać, pomogę ci.  Co prawda mieszkam w Mullingar, ale jutro tam jadę dopiero. Mogę cię zabrać ze sobą, a dzisiaj pójdziemy spać do mojego wujka. – powiedziała, szczerze się uśmiechając.
-Nie dziękuje, dam sobie rade. A teraz muszę już iść, dzięki za kanapkę. Miło było poznać  cześć. – powiedziałam, zbierając się. W tamtym momencie wpadłam na świetny pomysł. Miałam w kieszeni coś pieniędzy, więc wymieniłam je na euro. Poszłam szukać jakiegoś najtańszego Hotelu, niestety miałam za mało pieniędzy. Ale ugadałam się z właścicielem, że posprzątam kilka pokoi i będę mogła nocować tam za darmo.  Po posprzątaniu pokoi, udałam się do mojego pokoju hotelowego, gdzie wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Byłam wykończona.
____________________
Mam nadzieję, że wam się podoba.  Jakieś pytania? Mój twitter: @love1D_6969

Wstęp


Tytuł: time to forget about the past  
Czas i miejsce akcji: Irlandia, Mullingar 2012r.
Typ: Dramat, obyczajowy
Opis:  Na pozór zwykła dziewczyna, ciesząca się życiem. Lecz jej życie nie było zbyt kolorowe. Marzeniem bohaterki było wyjechanie za granicę. Dlaczego wybrała akurat Irlandie? Czy spotka tam miłość swojego życia? Czy wyjawi swoje wszystkie sekrety z przeszłości, które kryje od tak dawna? Czy da rade o nich zapomnieć? 
Coś od autorki/Inspiracja: Chcę napisać opowiadanie inne niż były dotychczas. Pisałam już wcześniej, ale raczej dla siebie, nigdzie nie opublikowywałam . W opowiadaniu 1D nie istnieje. Moją inspiracją była przyjaciółka (@anooshkaa) . Pomogła mi trochę w wymyśleniu fabuły. Mam nadzieje, że spodoba wam się moje dzieło. Jestem amatorem, nie jestem pisarką. Nie wymagajcie ode mnie za dużo.  W opowiadaniu mogą pojawić się sceny erotyczne i dramatyczne. Więc czytasz na swoją odpowiedzialność. Pokaże w nim życie pewnej nastolatki która, przeżyła w swoim życiu bardzo dużo. Jesteś ciekawy jakie skrywa tajemnice? To zapraszam do czytania.
Kontakt z autorką: Możecie się, ze mną kontaktować na twitterze @love1d_6969 lub na http://ask.fm/Trusiax .
Informowanie o rozdziałach: Chcecie być informowani? Piszcie do mnie na twittera.